Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papavero. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papavero. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

Spódnica ze „ścinków”.



Daaawno temu kupiłam dość duży kawałek satynowej bawełny z myślą o prezencie. Jednak wymyśliłam inny podarek, a tkanina została w szafie i tak sobie przeleżała chyba z 2 lata. Jednak ostatnio w przypływie chwili i braku funduszy na zakup nowych tkanin powstała myśl o spódnicy z tej tkaniny.

Wkręcając się w „blogowanie” i odwiedzając inne blogi wpadła mi w oko spódnica (http://www.kamelperd.blogspot.com/2013/04/skrawkowa-spodnica.html), którą postanowiłam sobie uszyć. Na papavero.pl znalazłam wykrój, wydrukowałam go i zaczęłam tworzyć. Za radą koleżanki po fachu, wydrukowałam rozmiar 34, który i tak powinien być za duży. Podczas szycia pomyślałam, że pasowałoby ją „usportowić”, bo eleganckich spódnic Ci u mnie pod dostatkiem. Elementem sportowym, a zarazem eleganckim są stębnówki wokół cięć w kolorze fioletowym. Dodatkowo dodałam fioletową wypustkę w talii, a rozporek to kontrafałda.

Spódnicę szyje się szybko. Początkowo nie miałam pomysłu jak zszywać te cięcia, ale jak znalazłam na nie sposób, to poszło już gładko. Wszycie zamka krytego to chyba najłatwiejszy element, dlatego nawet nic nie musiałam w nim pruć. Kontrafałda też jest łatwa i szybka w szyciu. Ogólnie model bardzo udany i przyjemny. Fajnie się układa na sylwetce, jedynym mankamentem są zbyt opięte biodra, ale jakoś szczególnie to mi nie przeszkadza. Mam nadzieję, że będzie mi służyć i nie raz ją założę.

Podczas przeglądania zdjęć zauważyłam, że strasznie wyświeciłam materiał. W świetle żarówkowym nie widać tego za bardzo, wręcz trzeba się przyjrzeć i wiedzieć gdzie szukać. Ale obawiam się, że w świetle dziennym będzie kiepsko to wyglądać… Może pranie pomoże?






 Detale :)






Ps. Zauważyłam w swojej garderobie, że nie mam w ogóle eleganckich bluzek, chyba czas się za nie zabrać…. Może niedługo wpadnę do zaprzyjaźnionego sklepiku z tkaninami? ;)


Ps.2 MUSZĘ W KOŃCU WYEGZEKWOWAĆ SESJĘ MOICH CIUSZKÓW!!!  W najbliższym czasie mąż będzie miał wolne i postanowiłam, że nie przepuszczę takiej okazji. Dlatego spodziewajcie się postu z sesji! :D

czwartek, 21 listopada 2013

Koszula z żabotem.


Moja pierwsza uszyta koszula!


Po długiej przerwie wracam do blogowania. Choroba trochę mnie wymęczyła i musiałam odłożyć prace na później. A jak nastąpiło to „później”, to jakoś nie miałam chęci do szycia. W końcu się zmobilizowałam i powstała moja pierwsza w życiu uszyta koszula!

Kilkakrotnie, zaglądając do ulubionego sklepiku z tkaninami, przyglądałam się szarej bawełnie, aż w końcu zlitowałam się nad sobą i ją kupiłam. :D Ja raczej preferuję zdecydowane kolory, więc szarak musiał zostać wzbogacony o intensywny kolor i padło na koralowy z tej samej tkaniny. Już w sklepie widziałam piękną koszulę, ale nie dawało mi spokoju co zrobić z tym koralem. Wpadłam do domu, przejrzałam wszystkie Burdy (ileż mi to czasu zajęło… ) i nic nie znalazłam… Wyjęłam swój zeszyt i książkę do konstrukcji i zaczęłam tworzyć, ale coś nie mogłam się skupić… W końcu siadłam do komputera i eureka! Mam! Jest moja piękna koszula znaleziona na papavero.pl Szybciutko wydrukowałam wykrój, wycięłam i posklejałam. Podczas krojenia wymyśliłam, że koralowy znajdzie się na mankietach i żabocie, reszta będzie szara i tak zrobiłam…

Szycie koszuli przysporzyło mi trochę problemów, ale robiłam to pierwszy raz, więc sama sobie wybaczam te potknięcia :) Kilkanaście razy prułam i zszywałam, nawet dziurki musiałam pruć. Najśmieszniejsze jest to, że przygotowałam przewodnik jak uszyć rękaw z mankietem i zrobiłam to źle! :D Kończąc koszulę zauważyłam, że rękawy nie układają się tak jak powinny i doszło do mnie jaki błąd popełniłam. Chwalić się nie będę, bo jest mi trochę wstyd, że o tym nie pomyślałam. Na szczęście błąd jest naprawiony i nie ma po nim śladu. Ogólnie szycie było bardzo przyjemne i myślę, że koszul u mnie nie zabraknie. ;)

Patrząc na moją koszulę widzę kilka wad, ale i kilka zalet. Najgorszą wadą jest za duży żabot do mojej osoby. Mam wrażenie, że jest go stanowczo za dużo, ale według opinii mamy i teściowej  jest idealnie. Przeszkadza mi również to, że jest zbyt krótka, ale chyba przesadzam ;) Problemowa jest też gniotliwość tkaniny, ale na to wpływu już nie miałam. Po dłuższym zastanowieniu więcej wad nie widzę. Zalet jest całe mnóstwo! Szalenie podobają mi się mankiety. Następnym razem spróbuję je jeszcze wydłużyć. Super sprawdzają się do mojej sylwetki cięcia francuskie. A i stójki dużo bardziej wolę od kołnierzy.


Zapraszam do oglądania ;)